Chwila przed wybuchem

Wypiłam właśnie lampkę wina i zebrało mi się na zwierzenia. Przede mną realizacja kilku różnych celów, w głowie mam serpentyny z myśli i na tę chwilę wszystko wydaje się być przytłaczające. Z jednej strony wiem, że dam radę, ale z drugiej chcę sobie po prostu ponarzekać.

KUCHNIA

Od kilku lat żyjemy z myślą, że w końcu trzeba coś z nią zrobić. Bo co tu owijać w bawełnę: od dziesięciu lat króluje u nas prowizorka. Niby wszystko jest, a jednak nie takie jakbyśmy chcieli. Do zobrazowania sytuacji napiszę, że kuchenka gazowa w tym roku obchodzi swoje 21 urodziny, a zlew nigdy nie był przykręcony do szafki.

Nadszedł ten czas, uzbieraliśmy hajsy i poszliśmy do „salonu (hłe hłe) mebli kuchennych”. I tu umrłam pod ciężarem decyzji, które musiałam podjąć. Układ pomieszczenia, jakie szafki chcę, jakie sprzęty, kolor blatów, zlewu, no kufa wszystkiego. Jakoś przez to wszystko przebrnęłam, meble i AGD zamówione. Teraz „tylko” czekamy na telefon i umawiamy się z panem złota rączka na robienie elektryki. A potem lecimy z wałkami w kolorze Zwycięskiego Aleksandrytu i dogadujemy montaż. Proste, nie?

URLOP

Wymyśliliśmy sobie kilkudniową wyprawę rowerową. Pomysł wydawał się bardzo prosty: wsiadamy na rowery i jedziemy. Potem okazało się, że jednak trzeba dokupić „kilka” rzeczy, ogarnąć noclegi, przeanalizować trasę. I nawet znalazł się dodatkowy kompan 😉 Znowu podejmowanie miliona decyzji. I przykręcanie śrubek. I kto by pomyślał, że podkładki działają inaczej niż przypuszczałam. Wyruszamy za 30h, trzymajcie kciuki!

ŻYCIE PO URLOPIE

Wrzesień to taki nowy rok, prawda? Ja wiem, że mówiłam to już setki razy, próbowałam dziesiątki, ale może tym razem się uda. Chcę wskrzesić swoje życie zawodowe. Chcę się uczyć nowych rzeczy, chcę zarabiać pieniądze na tym, co lubię. Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale od września planuję być YESWOMAN. Czuję w kościach, że tym razem wypali.

MNOGOŚĆ ZAINTERESOWAŃ

Cierpię na nadmiar ciekawości. Wystarczy mi artykuł przeczytany przez przypadek i jeb! mam nowe hobby. Ostatnio np. kręcą mnie kamienie. Dołączyłam do grupy na FB, czytam, oglądam i ze spacerów przynoszę kamulce do domu. A z Torunia jako pamiątkę przywiozłam sobie ametyst. Nie mam pojęcia, w którą stronę to pójdzie.

Oprócz tych kamieni, to jaram się milionem innych rzeczy np. mikroskopią, lubię trzaskać fotki, uwielbiam czytać książki, kocham Szczecin, hoduję kwiatki, jeżdżę na rowerze, kolekcjonuję artykuły papiernicze (naklejki <3), gram w gry i pewnie jeszcze trochę rzeczy by się znalazło. W niczym nie wymiatam, ale wszystko sprawia mi frajdę. I ja nie wiem, czy to dobrze czy to źle.

Na dzisiaj to tyle. Wiem, że użyłam milion razy słowa milion, ale mam nadzieję, że kiedyś będą mogła używać tego słowa w innym kontekście. Typu wygrałam milion albo wyglądam jak milion dolarów. Bo dzisiaj to ja wydałam tysiące (kuchnia) i mam milion pryszczy na ryjku.

Buźka,

Huszi.

Dodaj komentarz